Strona głównaO TriathlonieRegulaminZgłoszeniaWynikiGaleriaOrganizator

Hat-trick Banacha!


Bieg, łyżwy i rower, czyli trzy w jednym. XXVII Warszawski Triathlon Zimowy tradycyjnie wzbudził olbrzymie zainteresowanie. Na Stegnach mimo siarczystego mrozu wystartowała rekordowa liczba 56 drużyn oraz prawie 200 osób indywidualnie. Rywalizacja rozegrała się najpierw w biegu terenowym (4 km), a potem w jeździe na łyżwach (2 km) i na rowerze (10 km). Najlepsi indywidualnie okazali się Bartosz Banach z Gdańska (trzeci raz rzędu!) oraz Sylwia Okólska z Tomaszowa Mazowieckiego. Drużynowo wygrał Pol-Mot Auto CCC Kawa Kamp w składzie Łukasz Kalaszczyński, Bartosz Chojnacki i Alan Banaszek.

- To jedyna taka impreza nie tylko w Polsce, ale także w Europie - podkreślił współorganizator Warszawskiego Triathlonu Zimowego, Grzegorz Wajs, organizator LOTTO Poland Bike Marathon. - Ten triathlon to coś więcej niż zwykła impreza sportowa. Wszyscy uczestnicy wykazali się niezwykłą ambicją i sportowym charakterem. Każdy z nich okazał się prawdziwym twardzielem.

Triathlonowego hat-tricka na Stegnach „ustrzelił” Bartosz Banach (Torus Hotel Cztery Brzozy), który w Warszawskim Triathlonie Zimowym zwyciężył już piąty raz, w tym po raz trzeci z rzędu. Jeden z najlepszych polskich kolarzy górskich wyprzedził na mecie Tomasza Szalę (Airbike) i Mateusza Zdanowicza (Banach Brothers).

- Bardzo cenię takie wyzwania, jak Warszawski Triathlon Zimowy - powiedział Bartosz Banach. – Tu zawsze zwycięstwo smakuje doskonale. Tym razem było niezwykle trudno. Rzadko jeżdżę na łyżwach i po zejściu z toru zajmowałem trzecie miejsce. Straty odrobiłem na rowerze, czyli w mojej koronnej konkurencji. Świetna rywalizacja, fantastyczna atmosfera i perfekcyjna organizacja. Za rok wrócę tu na pewno.

W rywalizacji kobiet zwyciężyła Sylwia Okólska z Tomaszowa Mazowieckiego, wyprzedzając trzy zawodniczki Warszawskiego Klubu Kolarskiego Klaudię Czabok, Annę Gdańską i Aleksandrę Klimczak. Rywalizację indywidualną poprzedziła drużynowa. W rekordowej stawce 56 zespołów triumfował Pol-Mot Auto CCC Kawa Kamp (Łukasz Kalaszczyński, Bartosz Chojnacki, Alan Banaszek), przed Airbike.pl (Maciej Bodnar, Tomasz Szala, Paweł Baranek) i Żoliber (Robert Celiński, Piotr Kieblesz, Paweł Czarnecki).

- Przed startem mierzyliśmy wyłącznie w zwycięstwo – powiedział Bartosz Chojnacki, jeden z najlepszych rolkarzy na świecie. – Bieg to domena Łukasza Kalaszczyńskiego, który błyskawicznie objął prowadzenie. Ja na łyżwach utrzymałem przewagę, a dzieła dokończył w mistrzowskim stylu Alan Banaszek, mistrz Europy juniorów w kolarstwie. Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa, bo konkurencja była niezwykle mocna.

27. Warszawski Triathlon Zimowy został zorganizowany przez Stołeczne Centrum Sportu Aktywna Warszawa oraz Poland Bike przy współpracy z Fundacją Sport.


23 stycznia – 27. Warszawski Triathlon Zimowy na Stegnach


Taka impreza w Polsce jest tylko raz w roku. W sobotę 23 stycznia 2016 roku na terenie Toru Łyżwiarskiego "Stegny" w Warszawie odbędzie się 27. Warszawski Triathlon Zimowy. Tradycyjnie zawody składają się z trzech konkurencji. Są to bieg terenowy, jazda na łyżwach i wyścig kolarski. Przed rokiem na Stegnach triumfowali Bartosz Banach i Paula Gorycka. Dla każdego z uczestników przewidziane są ciepłe napoje, gorący posiłek i pamiątkowy medal. Obowiązuje limit 60 drużyn oraz 400 zawodników przy starcie indywidualnym. Organizatorami zawodów są Stołeczne Centrum Sportu AKTYWNA WARSZAWA i Poland Bike przy współpracy z Fundacją Sport.

- Dla uczestników maratonów rowerowych będzie to doskonały sprawdzian w zimowych warunkach i dobra forma treningu przed nowym sezonem – mówi współorganizator Warszawskiego Triathlonu Zimowego Grzegorz Wajs z Poland Bike.

Rywalizacja rozpocznie się od biegu terenowego (2 okrążenia, w sumie 4 km), potem wyścig łyżwiarski (5 okrążeń toru, 2 km) i jazda na rowerze (5 okrążeń, 10 km). Trzy w jednym. Łączny dystans do pokonania wyniesie 16 km. Rywalizację indywidualną (start o godz. 12.30) poprzedzą o godz. 10.30 zawody drużynowe w trzech kategoriach: mężczyzn, kobiet i "mieszanej". Zespoły mogą być złożone z dwóch lub trzech osób.

- To impreza dla każdego, zwłaszcza dla tak zwanych twardzieli, którzy są przygotowani na każde warunki pogodowe - dodał Grzegorz Wajs, przed laty zawodowy kolarz. - Moim zdaniem najtrudniejszą konkurencją jest łyżwiarstwo, gdyż w tym przypadku możliwości treningów są ograniczone. Pozostałe są dość uniwersalne. Biegacze jeżdżą często rowerami, a kolarze biegają.

Zgłoszenia do 27. Warszawskiego Triathlonu Zimowego przyjmowane są drogą internetową, a w dniu zawodów na torze "Stegny" od godziny ósmej.

Program XXVII Warszawskiego Triathlonu Zimowego:
8.00-10.00 - zgłoszenia do wyścigu drużynowego
8.00-12.00 - zgłoszenia do wyścigu indywidualnego
10.30 - start wyścigu drużynowego
12.30 - start wyścigu indywidualnego
14.30 - dekoracja XXVII Warszawskiego Triathlonu Zimowego


26. Warszawski Triathlon Zimowy - Banach i Gorycka znów najlepsi


To jedyna taka impreza nie tylko w Polsce, ale także w Europie. 26. Warszawski Triathlon Zimowy tradycyjnie wzbudził olbrzymie zainteresowanie. Na Stegnach wystartowała rekordowa liczba 48 drużyn oraz prawie 200 osób indywidualnie. Rywalizacja rozegrała się najpierw w biegu terenowym (4 km), a potem w jeździe na łyżwach (2 km) i na rowerze (12 km). Tytuły sprzed roku obronili Bartosz Banach i Paula Gorycka. Drużynowo wygrał Hotel Cztery Brzozy Gdańsk z Banachem w składzie. Starterem honorowym była panczenistka Natalia Czerwonka, srebrna medalistka igrzysk olimpijskich z Soczi.

- Ten triathlon to coś więcej niż zwykła impreza sportowa - podkreślił współorganizator Warszawskiego Triathlonu Zimowego, Grzegorz Wajs, organizator LOTTO Poland Bike Marathon. - Wszyscy uczestnicy wykazali się niezwykłą ambicją i sportowym charakterem. Każdy z nich okazał się prawdziwym twardzielem.

Najlepszy na Stegnach okazał się zwycięzca sprzed roku Bartosz Banach (Hotel Cztery Brzozy Team Gdańsk). Jeden z najlepszych polskich kolarzy górskich wyprzedził na mecie Mikołaja Lufta i Tomasza Szalę (obaj z Airbike Triathlon Warszawa).

- Bardzo cenię takie wyzwania, jak Warszawski Triathlon Zimowy. W sumie wygrałem tu już czwarty raz – powiedział Bartosz Banach. - W zimie nie zawsze można jeździć na rowerze, więc biegam, a od czasu do czasu, głównie przed startem w triathlonie zimowym, zakładam łyżwy. Impreza na Stegnach była perfekcyjnie zorganizowana. Za rok wrócę tu na pewno.

W rywalizacji kobiet zwyciężyła Paula Gorycka (4F Scott Racing Team). Medalistka mistrzostw świata i Europy w kolarstwie górskim w Warszawskim Triathlonie Zimowym wystartowała drugi raz z rzędu i ponownie okazała się najlepsza. Za podopieczną trenera Andrzeja Piątka finiszowały Klaudia Czabok i Aleksandra Klimczak (obie z WKK Warszawa).

- Ta impreza ma swój niepowtarzalny klimat, świetną atmosferę i doskonałą organizację - mówiła Paula Gorycka, uczestniczka igrzysk olimpijskich w Londynie. - Start na Stegnach był dla mnie znakomitym urozmaiceniem treningu w przygotowaniach do nowego sezonu kolarskiego.

Rywalizację indywidualną poprzedziła drużynowa. W rekordowej stawce 48 zespołów triumfował Hotel Cztery Brzozy Team Gdańsk (Michał Czapiński, Mateusz Zdanowicz, Bartosz Banach), przed Entre.pl Team Warszawa (Jakub Pudełko, Tomasz Czechoski, Adrian Kucharek) i Airbike Triathlon Team Warszawa (Mateusz Kaźmierczak, Mikołaj Luft, Tomasz Szala).

26. Warszawski Triathlon Zimowy został zorganizowany przez Stołeczne Centrum Sportu AKTYWNA WARSZAWA oraz Poland Bike przy współpracy z Fundacją Sport.


GRZEGORZ WAJS: „Jedyny taki triathlon – dla twardzieli”


Współorganizatorem Warszawskiego Triathlonu Zimowego jest Grzegorz Wajs. Doskonale znany w środowisku kolarskim. To organizator cyklu Poland Bike Marathon, czyli wyścigów amatorów na rowerach górskich. Były kolarz zawodowy, medalista mistrzostw Polski, były reprezentant Polski. Z Grzegorzem Wajsem rozmawiamy o zbliżającej się 26. edycji Warszawskiego Triathlonu Zimowego, ale nie tylko.

Współorganizatorem imprezy jest pan od sześciu lat, jednak wcześniej bywał na Stegnach w roli kibica. Dlaczego nie stanął pan na starcie?

Gdy jeszcze byłem zawodowym kolarzem, zawsze do startu w Warszawskim Triathlonie Zimowym zachęcał mnie Jarek Chojnacki (kolarz i łyżwiarz, zwycięzca I Triathlonu Zimowego z 1988 roku). Miał to być dobry trening i forma przygotowań. Zawsze chciałem tu wystartować, ale brakowało czasu, bo miałem już wyznaczone zgrupowania. Trudno było to wszystko połączyć. Kilka razy jednak udało mi się tu być jako gość i oglądać Zimowy Triathlon. Bardzo mi się podobała ta rywalizacja. Wszystko było dobrze poukładane. Dodatkowo trzy ciekawe dyscypliny pasowały kolarzowi pod względem treningu w tym okresie. Zimą sporo się bowiem biega, jeździ na łyżwach i oczywiście na rowerze. Jednak frekwencja nie była wtedy duża. Startowało po dwadzieścia osób, a był nawet moment gdy dziesięć.

Jak więc doszło do współpracy z Warszawskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, a dziś Stołecznym Centrum Sportu Aktywna Warszawa?

Gdy impreza znalazła się w poważnych tarapatach, postanowiłem po prostu zaangażować się w jej organizację i podjąć współpracę z ówczesnym Warszawskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji. Szkoda mi było tej imprezy. Podobały mi się emocje, które towarzyszyły rywalizacji. W tej chwili zbliżamy się do limitu 400 uczestników. Świadczy to o tym, że zainteresowanie triathlonem zimowym na Stegnach jest zdecydowanie większe niż kilka lat temu. Zabawa tu jest przednia.

Zaskoczył Pana tak szybki wzrost zainteresowania Warszawskim Triathlonem Zimowym?

Wydaje mi się, że wcześniej trochę to było inaczej opakowane. My chcieliśmy, żeby to była barwna impreza. Planowaliśmy zorganizować miasteczko dla kibiców, więcej mówić o tym wydarzeniu. Promowaliśmy się głównie w świecie kolarskim. Procentowo wciąż najwięcej mamy kolarzy, później są biegacze, a na trzecim miejscu panczeniści. Jednak te różnice są coraz mniejsze. Myślę, że ludzi przyciąga też ta oryginalność. Jedni uważają, że jest to jedyna taka impreza w Polsce. Ja nie widziałem drugiego takiego wydarzenia na świecie, w wydaniu bieg- łyżwy- rower, chociaż szukałem. To, że od tylu lat Warszawa ma wyjątkową imprezę, to cieszy. Coraz więcej jest tu wydarzeń na wysokim poziomie i mieszkańcy stolicy chcą uprawiać sport u siebie.

Imprezę udało się wskrzesić. Jakie kolejne wyzwania stoją przed tymi zawodami?

Cały czas widzę kierunek rozwoju i mam nowe cele. Być może zmienimy termin imprezy na początek stycznia lub koniec grudnia. Chcielibyśmy ściągnąć tu mistrzów tych trzech dyscyplin, które są u nas. Byłoby wspaniale, gdyby wystartowały zespoły złożone z zawodników pokroju Luizy Złotkowskiej, Mai Włoszczowskiej czy Adama Kszczota. Kilka takich drużyn sprawiłoby, że rywalizacja między zawodowcami byłaby bardziej zacięta. Oczywiście chcielibyśmy, żeby to była też dobra zabawa. Druga sprawa to rozwinięcie Zimowego Triathlonu z jednej imprezy do cyklu składającego się z trzech etapów. Zawody oprócz Warszawy zorganizowalibyśmy jeszcze w Zakopanem i Tomaszowie Mazowieckim. Chcę tam przeprowadzić rozmowy. Mam nadzieję, że w przyszłym roku już udałoby nam się przeprowadzić takie Grand Prix.

A co ze zmianami dystansów? Czy myśli pan o jakimś Iron „Warszawskim Triathlonie Zimowym”, dla osób którym 4 km biegu, 2 km jazdy na łyżwach i 12 na rowerze może nie wystarczać.

Zdecydowanie nie. Teraz akurat mamy zimę łagodną, która bardziej przypomina wiosnę i można by teraz wydłużyć dystanse poszczególnych konkurencji, ale gdy dwa-trzy lata temu było -20 stopni to nie ma takiej możliwości. Musimy dbać o zdrowie zawodników. Nie chcę, żeby każdy wracał z imprezy z zapaleniem płuc. Rywalizować przez godzinę nawet w mroźny dzień jeszcze można, bo organizm się nie wychłodzi będąc w ruchu. Jednak już zwiększenie np. o dwa razy długości tras byłoby ryzykowne. Latem, gdy jest cieplej, można szykować dłuższe dystanse.

W marcu kolejny sezon z LOTTO Poland Bike Marathon. Co nowego czekać będzie na uczestników tych imprez?

Stawiamy na sprawdzoną formułę oraz liczymy na dobrą zabawę. Jednak nowości, jak co roku są, gdyż trzeba się rozwijać i zawsze coś nowego proponować. W ramach Poland Bike Marathon zorganizujemy cykl w Górach Świętokrzyskich z klasyfikacją górską. Resztę imprez pozostawiamy na Mazowszu, w okolicach Warszawy. Najdalej wysuniętymi miejscami zawodów będą Płock i Radom. Na Mazowszu są fantastyczne trasy, gdzie można uprawiać kolarstwo górskie.

Jaki wpływ mają sukcesy polskich kolarzy Michała Kwiatkowskiego i Rafała Majki na frekwencję podczas tych zawodów?

Widać, że coraz więcej osób chce jeździć na rowerach. Ich wkład w popularyzację kolarstwa jest ogromny. Mam nadzieję, że będziemy obserwować coraz większą liczbę kolarzy czy to szosowych czy to MTB. Pamiętam, gdy w Jasienicy koło Ostrowi Mazowieckiej mieliśmy jeden z etapów Poland Bike Marathon, tego dnia odbywały się mistrzostwa świata, podczas których zwyciężył Kwiatkowski. Ponieważ nie mieliśmy telebimu, każdy sprawdzał informacje w swoich telefonach. Zebraliśmy się dużą grupą i oglądaliśmy finisz naszego mistrza świata. To było bardzo emocjonujące, wzruszające i przyjemne. Widać było, że amatorzy nie traktują sportu jako możliwości spełnienia tylko swoich ambicji, ale szanują także sukces zawodowca. To był bardzo jednoczący moment.

Jest Pan organizatorem Kolarskiego Memoriału Stanisława Królaka. Jubileuszowa piąta edycja została nominowana w Plebiscycie na Sportową Imprezę Roku 2014 w Warszawie. Konkurencja jest silna (Orlen Warsaw Maraton, Memoriał Kamili Skolimowskiej, Triada Biegowa). Jakie są szanse na zwycięstwo?

Jesteśmy szczęśliwi i mile zaskoczeni tym, że znaleźliśmy się w takim gronie. Cieszymy się, że Memoriał Stanisława Królaka wpisał się w kalendarz imprez sportowych w Warszawie. Pan Stanisław, pierwszy polski zwycięzca Wyścigu Pokoju z 1956 roku, był wielkim kolarzem, który tchnął ducha w ten sport. W efekcie mieliśmy Ryszarda Szurkowskiego czy Lecha Piaseckiego. Teraz są Majka i Kwiatkowski. Chcemy Memoriałem Królaka popularyzować kolarstwo w Warszawie. Mamy ciekawe plany. Już rozgrywany jest tu finał Mistrzostw Polski w Kryterium Ulicznym. Jednak na tym nie poprzestajemy. Chcemy tu przyciągnąć znanych krajowych kolarzy z Rafałem Majką i Michałem Kwiatkowskim na czele. Takie kryteria są we Francji, we Włoszech, czy w Belgii. Każda stolica europejska takie widowisko posiada. Cieszę że nam też udało się stworzyć taką imprezę na wysokim poziomie. Kibice w Warszawie mają co oglądać.

Rozmawiał
Robert Zakrzewski


Zakochaj się w Warszawie sportowej